W jesieni tradycyjnie juz ,rozpoczynamy zbiory.Zbiory plonow warzyw,owocow,orzechow,winogron w tym roku zapowiadaja sie bardzo dobrze.Stoiska na bazarach az mienia sie w oczach od obfitosci wszelakiego dobra.Tylko ceny ,jakos nie daja nam odczuc tej obfitosci.Jest bardzo drogo a w wielu gospodarstwach domowych odczuwamy coraz wieksze klopoty finansowe.Szczegolnie tam,gdzie w rodzinie jest chory przewlekle ,nie jest wesolo.Leki sa bardzo drogie,a przeciez niektore leki sa obowiazkowe i bez nich ani rusz sie nie moze chory obejsc.Coz wiec robic? Musimy ratowac sie Boza Apteka.To wszystkie naturalne leki takie jak miedzy innymi-cebula,czosnek,ziola wszelakie pozwola nam przetrwac przez jesien i zime w jako takim zdrowiu.Sama ostatnio sie przekonalam ,ze sa skuteczne.Od dluzszego czasu meczyl mnie kaszel.Taki suchy bardzo nie przyjemny.Flegamina mi zupelnie nie pomagala.Dopiero kilkakrotne aplikacje soku z cebuli i czosnku uspokoily moje oskrzela.Popijalam tez taka herbatke -ziola plucne i poczulam sie zdecydowanie lepiej.Ja wiem jak ktos jest powaznie chory to takie leki z Bozej Apteki mu nie pomoga.Ale w razie drobnych dolegliwosci napewno pomoga.
Wczoraj moj maz zostal zaproszony na jablka do jednego z ogrodow w Bramkach.Przyniosl jablka jak malowane ,dorodne czerwone,takie juz troche zimowe.Sam zerwal z drzewa.Sa takie piekne ,ze az szkoda je jesc.I bardzo smaczne.Stara odmiana i niczym nie pryskana!/jak w tej reklamie/.Dzisiaj poszedl do opuszczonego ogrodu na orzechy.Jest ich taka obfitosc i szkoda aby sie mialy zmarnowac.Nasza Pusia wszedzie mu towarzyszy .Chodzi za moim mezem jak pies.Smiesznie bardzo to wyglada bo jednak kot to nie pies.Na naszych olbrzymich drzewach juz wiele galezi sie przebarwia.Stwarza to wrazenie jakby sloneczko sie przebijalo przez galezie.Dzisiaj w Bramkach jest bardzo ladnie.Po rannych gestych mglachpo poludniu wyszlo slonce i nie ma wiatru-ktorego szczerze nie znosze.Na gorze nasz DJ Adam cwiczy do koncertu i jest mi bardzo dobrze.Kiedy pisze te slowa jest juz u nas poobiedzie.Dzisiaj byla zupa fasolowa,i nalesniki.Bardzo sie moj wnuk ucieszyl ,ze go poczestowalam.Jego mama jest w pracy caly dzien wiec obiadu nie ma.I tak juz polowa dnia zleciala.Ja wiem ,ze te banaly ktore tu wypisuje moga kazdego znudzic i przyprawic o bol glowy.Ale przeciez cale nasze zycie jest w zasadzie calkiem banalne.Tylko od czasu do czasu trafi sie jakas rewelacja ktora podniesie nam adrenaline i wtedy czujemy sie bosko.
Wczoraj pierwszy raz spotkalam sie na skype z moim przyjacielem ktory mieszka w Aachen Niemcy.To znaczy poniewaz ja nie mam kamerki internetowej on mnie nie widzial.Za to ja go fajnie i widzialam i slyszalam.To jest dla mnie rewelacja. Bardzo sie z tego cieszylam.Jeszcze teraz na stare lata moge korzystac z takich fajnych udogodnien.Musze szybko kupic sobie mikrofon i kamerke internetowa aby moc w pelni korzystac z wszystkich internetowych mozliwosci.Odnaleziona niedawno rodzina z Ukrainy tez sie czesto odzywa i jestem przeszczesliwa.Lubie pisac do rodziny mego meza do mojej dobrej duszy Tereni.Jej moge powierzyc wszyskie sekrety.Choc dzieli nas prawie 20 lat,wydaje mi sie ,ze rozmawiam z swoja rowiesnica.Z tym ,ze czasem to ja chyba troche przesadzam w relacjonowaniu i wciaganiu jej w moje domowe problemy.Ale jak do tej pory jest cierpliwa.Wam tez moi drodzy opowiadam czasem glupie nonsensowne rzeczy ale mam nadzieje na co bardzo licze ,ze mi wybaczycie………cdn.Halina