To co dzialo sie wczoraj u mnie w komputerze zakrawalo na zmasowany atak kosmitow na moja radosna tworczosc.Widocznie juz tak ich rozezlilo moje grafomanstwo,ze postanowili elegancko z tym skonczyc.Niestety ja ,tez jestem przekorna i uparta itak latwo sie nie poddaje.Ale co sie napisalam to sie napisalam.Nie kasuje tego drugiego postu,bo po co?Napisane,napisane i basta.Bardzo dlugo bede pamietac wczorajszy dziena,to za sprawa mojej kolezanki z szkolnej lawki/sprzed 55 lat/to nie byle co.Napisala mi dlugi list o swoim obecnym zyciu.Jest dalej jeszcze bardzo czynna zawodowo.Pracuje bardzo duzo spolecznie z mlodzieza.Ma z mlodymi bardzo dobry kontakt.Mysle ,ze tam gdzie mieszka jest jakis bardzo dobry klimat do dzialalnosci spolecznej/Mikolow Orzesze Jaskowice/.Mam tam juz jedna znajoma ktora tez bardzo jest zaangazowana na rzecz lokalnej spolecznosci.Jest zapalonym fotografem ,robi zdjecia wszystkiemu co jej oczy widza.Jest niestrudzona.Obie dziewczyny-przepraszam za kolokwializm sa do tego wspanialymi babciami dla swoich wnukow i matkami dla swoich dzieci.Im sie ciagle chce chciec.Bardzo je lubie i kazda wiadomosc ktora od nich otrzymuje traktuje bardzo emocjonalnie.Podoba mi sie taki ich sposob na zycie.Ja niestety,mam inna sytuacje,ale zawsze moge o nich pisac.To chyba moge?Chociaz w malym stopniu moge przez to uczestniczyc w ich zyciu.Mam tez kilka wspanialych znajomych w wirtualnym swiecie poznanych.Ja wiem ,ze Ci ktorzy krytykuja internet mowia ,ze to co piszemy o sobie to takie zaklamywanie rzeczywistosci,ze wszyscy sprawiamy wrazenie lepszych doskonalszych niz jestesmy.Nie jestem socjologiem ani psychologiem,ale bardzo sie ciesze kiedy jakas znajoma napisze mi ,ze mialam racje na ten czy na tamten temat.Wcale nie chce byc lepsza niz jestem.Mam swoje wady,nawet dosc duzo,ale mam i zalety jak kazdy zreszta czlowiek.W tym tygodniu odchodzila do lepszego swiata jedna z matek naszych wirtualnych znajomych.Mysle ,ze duzo spokoju i otuchy wniosly w tych ciezkich dla niej chwilach slowa przyslane przez znajomych na laczach.Kiedy zachorowal maz jednej z naszych kolezanek ilosc rad i zyczen powrotu do zdrowia przeszla jej najsmielsze oczekiwania.Kiedy rozpoczynalam pisanie blooga ,pomyslalam sobie ,ze kiedy liczba odwiedzajacych mego bloga dojdzie do 2000 odwiedzin i 100 komentarzy w ciagu roku,to chyba bede przeszczesliwa.Ja zaczelam pisac ,aby sie uspokoic,wyciszyc,pomoc samej sobie.Bylam wtedy w trudnej sytuacji zyciowej i to pisanie dodalo mi sil i dystansu do mojej rzeczywistosci.Teraz po roku pisania bloga/7 kwietnia minie rok/ smialo moge powiedziec,ze cel osiagnelam.Pomoglam sobie………..cdn.Hala