Szybkim krokiem zblizaja sie Swieta.W tym roku przypadaja one w m-cu kwietniu.Dla mnie kwiecien ,to taki aniol wsrod miesiecy.Nie wiem czy takie porownanie jest trafne ,ale tak ja mysle.Byc moze dlatego ,ze kwiecien jest tak bardzo sloneczny.Moze dlatego ,ze ziemia wdaje sie bardziej zielona.Albo ,ze znakiem rozpoznawczym tego miesiaca jest Zmartwychstanie.Czy wlasnie dlatego nasze dusze zaczynaja sie wznosic na wyzyny?Pora ciemnosci dobiega konca,czas Swiatla rosnie w sile.Dnie sa coraz dluzsze .Jest coraz cieplej.W ogrodach zakwitaja wszystkimi kolorami wiosny pierwwiosnki,bratki,fiolki,tulipany.Kazdy kwiat,roslina,galazka sa dowodami na rokroczne wiosenne odrodzenie sie zycia.Jaka radosc przynosi nam pojscie do ogrodu ,kiedy codziennie cos nowego sie dzieje.Tu pokazala sie zielona roslinna z cebulki posadzonej w ub.roku.Gdziej indziej zakwitl jakis dziwny kwiatek o ktorym juz zapomnielismy.Wszystko sie budzi do zycia.Dlatego Swieta Wielkiej Nocy sa takie radosne.Radosne sa wszystkie symbole tych Swiat.Te wspaniale pieknie malowane jajeczka,zolte kurczaczki,zielona rzezucha bardzo nam je ubarwiaja.Ja kiedy bylam dzieckiem bardzo cieszylam sie na przyjscie”zajaczka”.W ogrodzie ukryte byly slodkie prezenty i trzeba je bylo odszukac.Byly to zawsze tylko slodycze.Ale do tradycji w moim domu rodzinnym bylo,ze na Swieta Wielkanocne zawsze dostawalam cos nowego do ubrania.Moja mama bardzo o to dbala,choc bylo jej nie raz bardzo trudno sprostac tej tradycji.W Wielki Piatek i w Wielka Sobote kiedy sie szlo do kosciola trzeba bylo byc zawsze ladnie ubranym.Pamietam jedne takie Swieta kiedy moja mama sprzedala swoj deputat weglowy i za talon kupila piekny samodzial na plaszczyk i dostalam na Wielkanoc nowy plaszcz.Kto teraz wie co to za tkanina ten samodzial? Ale to byl wtedy ostatni krzyk mody.W mojej pamieci jeszcze trzy razy,te wiosenne Swieta pozostawily trwaly slad.Swieta Wielkanocne w roku 1959.Zaledwie kilka dni po Swietach rodzi sie moj wspanialy syn.Cztery lata pozniej zaraz po Swietach przezywam wielka tragedie.Rodze martwego syna.Za to po siedmiu latach przed samymi Swietami rodzi nam sie moja upragniona coreczka.Tak ,ze musze nie skromnie powiedziec moje zycie nabieralo sensu i przezyc wlasnie na wiosne w okolicy Swiat.Teraz na starosc,juz w okolicy Swiat nie przezywam takich ekscytujacych zdarzen.Jest spokoj,ale to,ze za oknem jest wiosna napawa mnie optymizmem i radoscia.Nie ma co sie smucic.Trzeba sie radowac i cieszyc z odradzajacego sie zycia.Choc jestesmy znowu o rok starsi,to nic ,ale za to jestesmy bardziej madrzy.HA! Ha! jak by to bylo dobrze jakby to byla prawda!Wszystko przed nami………cdn.Hala