Kiedy odchodzi aktor tej miary jak Andrzej Lapicki,odchodzi jakby kawalek naszego swiata,kultury,sztuki.Odszedl godnie,spokojnie w snie.O takim odejsciu kazdy z nas moze tylko marzyc.Nikogo nie udreczyl ponad miare swoja osoba i choroba.Nie tulal sie po jakis domach opieki.Byla przy nim osoba ktora rzec mozna,spokojnie poprowadzila go na druga strone mocy.Zagral okolo 200 rol w teatrze i filmie.Pieknie czytal Polska Kronike Filmowa-co niektorzy bardzo chcieli zdeprecjonowac.Byl w stanie wojennym wspanialym rektorem Panstwowej Wyzszej Szkoly Teatralnej.Wielu mlodych aktorow doskonale pamieta jego opieke nad studentami w tym trudnym czasie.Byl dobrym mezem i ojcem swoich dwoch corek.Kiedy zagral mala role w serialu M-jak milosc ozywil bardzo serial.To byla rola pigulka -na skolatane nerwy.Scena w ktorej zostal ograny przez dwoch karcianych partnerow na dlugo pozostanie w mojej pamieci.Ironia do swojej osoby i poczucie humoru na swoj temat to rzecz na ktora nie kazdego stac.Trzeba miec wspaniala mloda dusze,a taka wlasnie Pan Andrzej mial.Pieknymi slowami pozegnala go wczoraj w tv.Pani Anna Seniuk.Mysle ,ze wiele z nas takimi tez slowy go pozegna………cdn.Hala