Tytuł mego postu zaczerpnęłam z tytułu piosenki Agnieszki Osieckiej.Dlaczego ?Otóż od dwoch dni słucham w Programie I Polskiego Radia spotkań z piosenkarką Halina Kunicka.Wspaniałe spotkania z nostalgia.Panią Halinę kiedy pracowałam na ulicy Lazienkowskiej na Powiślu,często spotykałam.Widziałam jak taszczyla ogromną torbę z zakupami,a wieczorem oglądałam ją na koncercie w teatrze Buffo.Piękną ,elegancka w świetnej formie.Pamiętam też kiedy w przychodni mały jej synek czekał na wizytę lekarską.A teraz już sam ma prawie dorosłych synow.Przez dwa dni sobotę i niedziele opowiadala ona o swoim zyciu i śpiewała swoje piosenki.Opowiadała jak dochodziło do takich a nie innych nagrań.Skąd brala pomysły repertuarowe i ile z tym miała czasem problemów.Prywatne życie też miało ogromny wplyw na to co śpiewała.Np.płyta 12 godzin z życia kobiety była jakby zapisem muzycznym jej 12 godzin z życia prywatnego.Dużo opowiadała też,o swoim malżenstwie z Lucjanem Kydrynskim.Teraz ogromną radość sprawiaja jej spotkania z piosenka w róznych Domach Kultury,Domach Spokojnej Starości,DPS-ach.Czerpie z tych spotkan energię do zycia.I tylko jednego żałuje ,że trochę zbyt mało czasu poświęcala wnukom kiedy byli mali.Bardzo chwaliła swoją cudowna synową Anna Marią Jopek.Jednym słowem .ardzo przyjemne są takie spotkania radiowe z ciekawymi osobamiWczoraj wieczorem,tv w programie tvn /rzadko oglądam ten program/obejrzałam dwa filmy i obydwa serdecznie polecam moim czytelnikom.Film o tytule”Wymyk” poruszający trudnośc wyboru wlasciwej postawy w stosunku do zagrożenia z zewnątrz.Glowny bohater aktor.Robert Więckiewicz gra koncertowo swoją rolę.Cała obsada dobrana fantastycznie i temat choć bardzo trudny daje nadzieję,ze polski film ma się dobrze.Tylko ten głos.Nie wiem dlaczego,ale każdy polski film ma kłopoty z dżwiękiem.I jeszcze jedno zauważyłam ,że trochę trudno się ogląda filmy fabularne po serialach.W filmie realizowanym na długiej taśmie wszystkojest filmowane długim kadrem.Długo aktor idzie np.drogą a w serialu myk ,myk i już.Zmiana kadru.I to trochę denerwuje. Drugi film ktory obejrzalam w tą sobotę był film o tytule „Noce w Rodanthe” z głowna rolą Diane Lane i Richarda Gere.Kiedy czytałam zajawkę pomyslałam sobie ot,jeszcze jeden melodramat amerykanski.Ale ten film to nie taki zwykły melodramat to film poruszający przeżycia lekarza kiedy nie udaje mu się operacja i umiera mu pacjent.Przeżycia lekarza i rodziny zmarłej,rozmowy i wpływ na życie prywatne,bardzo dobrze w tym filmie zostały ukazane.Teraz kiedy tyle doniesień na temat znieczulicy medykow mamy w mediach,widzimy ,ze jednak nie jest to wszystko takie jednoznaczne jak by się wydawało.Bardzo mądry dobry film.Polecam go do obejrzenia w sieci.Mnie osobiscie najbardziej podobał się taniec bohaterki z starszym mieszkancem miasteczka na festynie z okazji konca huraganu.Jak pieknie bawili sie ludzie ktorzy przeżyli huragan i to ludzie już w zaawansowanym wieku.Choć film konczy się smutno ,ma jedno ważne przesłanie,ze rodzina potrafiła się pieknie z sobą porozumiec i jest razem.Mam nadzieję,ze zacheciłam was do mojego świata filmu i tego czym żyję w swoim życiu codziennym……..cdn Hala