Przejdź do treści

Co o tym sądzicie? O przewadze dnia urodzin nad dniem

imienin…………..

Pytanie moje zadane jest nie co przewrotnie. Bo dyskusja ta jest całkiem jak z przewagą Swiąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. ileż to już dyskusji było na ten temat.Jedni wolą Swięta Bozego Narodzenia a drudzy Wielkanoc.Zdania są podzielone. Prawie tak samo jak w naszej polityce. Ja chciałam nieśmiało, poddać dyskusji -co ważniejsze czy urodziny czy imieniny. Kiedy mieszkałam na Sląsku w mojej rodzinie obchodzono zawsze uroczyście dzień urodzin. Zawsze był to dzień inny,od pozostałych.Zreszta cała rodzina bardzo uważała aby,tego dnia solenizant czuł się wyjątkowo.Dom w ktorym się wychowałam był domem wielopokoleniowym.Wszyscy wiedzieli wszystko o każdym,razem przeżywali wzloty i upadki.Razem się śmiali i razem płakali.Pomagali sobie wszyscy jak mogli.Choc czasem było dość goraco.I trzeba było /jak się to teraz modnie mówi/dużo wzajemnej empatii do siebie. W dzien urodzin wyciszały się spory i wszyscy byli a przynajmiej się starali być mili,dobrzy.Prezenty były drobne bo i czasy powojenne były ciężkie. Bardzo się jednak wszyscy starali aby prezent choć skromny,był starannie zapakowany i ozdobiony. Pamiętam ,że zawsze sobie chowałam jakiś ładny papier,czy wstążeczkę na tą okoliczność. Imieniny nie były ważne. Nawet chyba nie wiedziałam ,że można je obchodzić. Kiedy wyszłam za mąż,wyjechałam ze Slaska do potocznie nazwanej Polski Centralnej. Zamieszkiwaliśmy w róznych miastach/zawsze nad Wisła/.Jakie było moje zdumienie kiedy o tym ,że ktos z naszej rodziny ma urodziny ,nikt prócz domowników nie wiedział- no bo skąd mieli to niby wiedzieć ?. Oni czyli nasi sąsiedzi,znajomi obchodzili przecież imieniny.Pamiętam kiedy zamieszkaliśmy w Sandomierzu pierwsze moje urodziny.Odwiedził nas niespodziewanie mój ojciec z którym raczej miałam kontakt mierny.Był gdzieś przejazdem w tamtych stronach i nas odwiedził.To były jedyne moje urodziny kiedy gościłam mego ojca. Ale,dwa tygodnie,pózniej rankiem 1 lipca w dniu Haliny i Mariana dostaję wiadomość od przewodniczacej Koła Rodzin Wojskowych że o godz.18-tej mam przyjść do klubu oficerskiego na spotkanie w ważnej sprawie.Tam czeka na mnie przyjęcie jak z amerykanskiego filmu -przyjęcie niespodzianka. Wszystko pięknie przygotowane co stało się tradycją dla naszych rodzin wojskowych.Tyle sympatii i radosci ile wtedy otrzymałam,od naszych sąsiadów i znajomych już nigdy w życiu nie zaznałam.To były najpiękniejsze lata mojego życia.No,i te imieniny.Nie było miesiaca aby nie było solenizantów.Więc jak z tego wynika imieniny w moim życiu były bardzo ważne.W Warszawie tez ważne są imieniny.Teraz kiedy zaprzyjazniłam sie „na dobre i złe” z Panem Facebookiem i Google ważne są znów Urodziny.Nie macie pojęcia ,jakie to miłe kiedy na osi czasu ogladam te piękne bukiety i ogladam życzenia.Przecież ja siedzę jak wiezien dobrowolny w swoim domu i Wy do mnie poprzez internet przychodzicie i jeszcze na dodatek składacie mi takie piękne życzenia

✍️ Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *