Moi kochani Bardzo długo tu na blogu nic nie pisałam. Jak wiecie cały czas się leczę,ale ,że idzie mi to bardzo opornie więc i ochoty na pisanie na blogu nie przybywa.Wczoraj przekonałam się jak bardzo zdana jestem na pomoc osób trzecich. Jeżdżę na wózku ale,potrafię na jakieś 2-3 minuty utrzymać równowagę w pozycji pionowej tylko, że muszę mieć jakieś oparcie .Najlepiej jak jest to mój wózek zahamowany hamulcami. Wczoraj popełniłam coś nie dozwolonego .Chciałam schować patelnię do szafki a ,zapomniałam o za hamowaniu wózka. Za chwilę lądowałam na ziemi na boku tam gdzie, siedzi śruba
Gamma w moim udzie.Upadek nie był, gwałtowny prawie go kontrolowałam Ale,podniesienie się było już dużo trudniejsze.Musiałam się przeczołgać do pokoju w pobliże mego łóżka ortopedycznego i czekać na pomoc. Córka mi podniosła mój ciężki tyłek i usiadłam na łóżku. Moi kochani ,nie macie pojęcia jaka,
byłam szczęśliwa.Dopiero dzisiaj boleśnie odczuwam jak się potłukłam a ,mój mąż stał i był bezradny jak dziecko. Tak to jest z facetami. Teraz na brzuchu noszę saszetkę w której mam telefon w razie czego aby, przywołać pomoc. To pomysł genialny mego wnuka Adama gdy jestem sama w domu mogę przywołać pomoc.Ale,co ja Was zanudzam swoimi opowieściami.Na pocieszenie dla Was jedna z melodii mojego ulubionego piosenkarza/Damiana Holeckiego.Napisała Halina